poniedziałek, 19 listopada 2007
Tęsknota za latem

Jest już we mnie coroczna tęsknota za ciepłem, słońcem i latem, która to tęsknota dopada mnie zaraz po pierwszym śniegu i męczy tak gdzieś do marca.
Być może - gdybym np nauczył się jeździć na nartach - ból byłby mniejszy lub inny, zamieniony na ból złamanej nogi, co zawsze jest jakimś konkretem, a nie paskudnym stanem ducha, z którym tylko na chwilę można wygrać przy pomocy różnych środków dopingujących.
A przy tych nartach przypomniała mi się pewna moja była współpracownica, która zawsze w lutym wyjeżdżała na narty i zawsze wracała z nogą w gipsie, choć nie koniecznie noga w gipsie była ta sama. Z jednej strony fajne było to aż do bólu przewidywalne następstwo zdarzeń, z drugiej strony bardzo niefajna była następująca po tym kilkutygodniowa absencja.
Nieco podobny styl walki z zimową depresją przyjęła moja siostra, która na codzień prowadzi tzw "przybiurkowy" styl życia, za to w zimie zmienia się w demona stoku, co kończy się na ogół mniejszymi lub większymi urazami. 
W tym roku planuje styczniowy wypad na włoskie stoki wraz z kuzynką z Hameryki, co pewnie skończy się w wiadomy sposób, choć jak najbardziej jej (a właściwie im - choć kuzynka ponoć wprawiona w Lake Placid) tego nie życzę.

Ja walczę z zimową depresją przy pomocy w końcu odnowionych wizyt na pływalni w parku wodnym, ciepłych zdjęć z ostatniego lata

oraz muzyki.
A zimowa muzyka, to najlepsze grunge'owe płyty oraz Jared Leto i jego (niestety krótka) marsjańska podróż pt Beautiful Lie. Kto nie zna - bardzo fajny teledysk chodzi na MTV2, a cała płyta do nabycia - gorąco polecam.

A styczniowy (a może lutowy?) wypad planuję do Egiptu, choćby na tydzień, bo chyba po raz pierwszy mam taką szansę, więc co szkodzi podgrzać trochę stare dupsko, a podobno nie jest wtedy zbyt ciepło i można coś pozwiedzać bez obawy wypłynięcia mózgu na wskutek gorąca.
Jak by nie było - mam jeszcze kupę starego urlopu, a Słonko ma już nowy - trzeba tylko znaleźć opiekuna dla Scoobiego.

W końcu - kurwa - raz się żyje. Więc niech to będzie życie w cieple.

PS. Ale i tak nie przebiję swojej matki, która w lutym jedzie na dwa miesiące do Australii.

JESUS!!!

11:22, kingcrimson , Fotoukład
Link Komentarze (20) »
sobota, 10 listopada 2007
Pierwszy śnieg

Za oknem pierwszy śnieg. No i dobrze. Specjalnie mnie to nie obchodzi, choć wygląda ciekawie.
Siedzę sobie w ciepłym mieszkanku, jednym okiem oglądam Szarapową, jak tłucze swą rodaczkę o gruzińskim nazwisku, wyglądając przy tym tłuczeniu bardzo stylowo, w fioletowych ciuszkach na fioletowym, madryckim korcie - tym bardziej, że nikt inny na takie niby proste, a jakże widowiskowe skojarzenie ubioru z tłem nie wpadł.
Drugim okiem sprawdzam poziom piwa w szklance, a od czasu do czasu fotografuję ten pierwszy śnieg, trochę w takim lekko piwnym amoku, a trochę z tego pierwszego zimowego zaciekawienia, które oczywiście szybko minie po pierwszych mrozach. Pomyślałem sobie przy tym, że może będzie Wam żal, że nie widzicie tego sniegu, bo u Was slońce ostre i ciepłe albo deszcz tylko i ciągle jesień, więc co mi tam - pokażę Wam ten śnieg.

Tak wygląda śnieg przy migawce 1/400 sek. Pełny spokój i łagodnie wirujące płatki.

A tak przy 1/250. Trochę powiało, prawda? ale tylko trochę. Ciągle jest miło i przyjemnie.

A to 1/125 sekundy. Wieje - i to zdrowo:) Prawdziwa zawieja!

A to ciągle ten sam śnieg...:)

17:07, kingcrimson , Fotoukład
Link Komentarze (4) »
niedziela, 04 listopada 2007
Ogólnonarodowe wspominanie

Trochę zdjęć z ręki na długich czasach, więc efekt jest, jaki jest.
Ale - zawsze coś. W przyszłym roku wezmę statyw.

13:20, kingcrimson , Fotoukład
Link Komentarze (1) »
niedziela, 28 października 2007
Zabawa z cieniem

Poniważ pogoda ostatnio nie sprzyja fotografom amatorom, muszę ratować się znowu nieśmiertelnym Skubulem.
Tym razem zabawa kontrastem - tak bardziej na maksa.
W roli głównego rekwizytu występuje moja ulubiona kanapa, o dostęp do której muszę niestety walczyć z moim ulubionym modelem, który - jak to pies - jest ode mnie dużo zwinniejszy i bardziej skoczny.
Ale jeszcze się całkiem nie poddałem.

Bo zamiast niego powinienem leżeć tam ja.

10:10, kingcrimson , Fotoukład
Link Komentarze (6) »
piątek, 28 września 2007
Resztki lata

Ciągle bywa jeszcze całkiem fajnie....

Wystarczy wejść na chwilę do zaprzyjażnionego ogródka...

o odpowiedniej porze...

w odpowiedniej chwili...

i do odpowiedniego ogródka...;)

Czego i Wam życzę...:)

PS. (sobota 29.09. godz. 7.30)
Fotografie z ostatniego dnia lata. Tylko trochę opoźnione.
Ale dzisiaj też będzie całkem fajnie. Wiem to, bo juz byłem na dworze.
Z psem. I po bułki. Świeżutkie i ciepłe. Mniam mniam.

A teraz jeszcze kawka z ekspresu. Ciśnieniowego oczywiście,
bo ta z przelewowego się nie umywa.

To bedzie dobry dzień...
Dzień prostych przyjemności:)

20:37, kingcrimson , Fotoukład
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3